WAKACYJNY KOSZMAR czyli SPOTKANIE NA STRAGANIE !!!

View previous topic View next topic Go down

WAKACYJNY KOSZMAR czyli SPOTKANIE NA STRAGANIE !!!

Post  Poezji_Milosnik on Tue Dec 27, 2011 11:34 pm

Wspomnienia z Wakacji pt.:
"Zjawa z Ulicy Przymolnej"


What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face What a Face


(Poniższe wspomnienia zostały nadesłane przez usera Troll_ z prośbą zamieszczenia na forum)


confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused confused

Wydarzenia opisane poniżej miały miejsce xx. lipca 2011 roku, upłynął więc już spory kawałek czasu..Niestety moja trauma trwa do dziś. Przynajmniej dwa razy w tygodniu budzę się z krzykiem ciemną nocą, zlany potem. Być może zostanie mi to do końca życia...



Retrospekcja:

xx.lipca - the day of unspeakable joy

Wisełka! Urocza maleńka, nadmorska miejscowość kilka kilometrów od Międzyzdrojów. Wprowadzamy się do uroczego domku, razem z moim chłopcem spędzamy cudowne wakacje, pachnie pieczoną rybą, lodami z automatu i jodem. Cudowne wakacje!



xx. lipca - the day before departure



Telefon

Budzi mnie rano natarczywy dzwonek mojego telefonu, przekraczam mojego chłopca i wkurwiony odbieram. Po chwili jednak złość mi przechodzi, bo okazuje się, że dzwoni Izabella S. z gigantycznie atrakcyjną propozycją! Spotkanie na straganie!!! Mój chłopiec - choć zwykle nieśmiały - aż podskakuje z radości. Mnie również ona rozpiera, w końcu nie każdy codziennie ma okazję spotkać sławnego kulasa.


xx. lipca - "Jom Kippur" czyli dzień sądu vel "Jom Noraim" - straszny dzień


Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad Crying or Very sad

Jakiż smutek nas ogarnia na myśl o tym, że musimy opuścić to wspaniałe miejsce! Na szczęście mamy jeszcze w zapasie zaanonsowane spotkanie "na punkcie" przy molo! Mój chłopiec aż się rumieni na myśl o tym! Nie przeszkadza nam nawet świadomość, że z PKP na którym wysiedliśmy jest do molo naprawdę spory kawał drogi (kto był w Międzyzdrojach to wie). Zostawiamy bagaże u grubej pani w przechowalni. Ustaliliśmy z izą, że zadzwonimy do niej jak już będziemy niedaleko molo. Ale zaraz zaraz! Toż w gości nie wypada z pustymi rękami iść. Decydujemy się na róże. Kurwa, dość powiedzieć, że zlokalizowanie kwiaciarni zajmuje nam ponad godzinę, mój chłopiec się zaczyna denerwować! Chce ujrzeć królową jak najprędzej, tym bardziej że obiecała nam "niespodzianki" !!!!!!!!!!!! Wybieramy żółte kwiaty (to nie przypadek).




90 minutes later:


Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect Suspect

Ściskamy żółte róże, mijamy zasikane bramy, przyjaźni tubylcy kierują nas bezpośrednio na molo, gitarka. Nagle któryś z nas wpada na pomysł, aby uderzyć z zaskoczenia! Obchodzimy "przymolne" stragany wypatrując tęgawej blondi w okularach. Niestety... plan idzie psu w dupe, nie odnajdujemy rzeczonej, więc zgodnie z umową wybieram numer izy! CO DO LICHA!? NIE ODBIERA? :O Próbuję ponownie..i znowu..i jeszcze. Aż mi głupio tak wydzwaniać, ale jako że mój chłopiec jest bliski płaczu to nie rezygnuję. Izabella nie odbiera! Czyżby nas wystawiła? Mijają długie kwadranse..godzina zero (czyli odjazd naszego pociągu) nieuchronnie się zbliża. Co z naszym spotkaniem? Co z różami? Przechadzamy się po molo, pobliskich straganikach i deptaczku w poszukiwaniu izabelli nieustannie dzwoniąc. Dopada nas depresja, mamy już plan - oddamy nasze kwiaty dwóm przypadkowo spotkanym dziewczętom. Zrezygnowani siadamy na ławce. A tu nagle.. izka odbiera telefon -,- !!!!! Okropnie mało precyzyjnie tłumaczy lokalizację swojego straganu, przechadzamy się ponownie po targowisku i wreszcie..Mój chłopiec staje jak wryty.. dostrzega ją pierwszy ! TAK! JEST! Stoi tyłem do nas, nieświadoma jeszcze, że jest obserwowana i od tej pory oceniana. Dochodzimy do sedna...



2 hours later Sad


pozdrowienia pozdrowienia pozdrowienia

- na straganie izabelli - będzie chamsko aczkolwiek obiektywnie (jak ktoś nie wie co to znaczy obiektywnie niech se googlnie albo jest izką)

Buch! No wypada się przytulić! Może nawet ucałować? Ja jako pierwszy dostępuję tego zaszczytu! Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego gdyby nie to, że przecież to kulas! Zerkam na mojego chłopca, jest oszołomiony, stoi jak wryty, widać że walczy ze sobą, ostatecznie przełamuje się i odwzajemnia jej ściski i cmoki. Nawet nie jestem zazdrosny (a trzeba wam wiedzieć, że bywam o niego cholernie zazdrosny) bo nie ma po prostu o kogo. Stojąca przed nami kobieta pozbawiona jest kompletnie stylu. Nie ma makijażu, ma na sobie tanią bluzke na ramiączkach (która już niejedno musiała widzieć) i niedopasowane spodnie. Wręczamy kwiaty, co by zachować wszystkie te finezje. Pamiętam, że modliłem się wtedy, aby rozmowa z nią była bardziej interesująca niż to co widzą moje oczy. JAKIŻ ZAWÓD! Pierwsze zdania i iza wchodzi na temat kulasa! Dosłownie po 10. sekundach! A to "kulas zrobił te ramki tutaj! zobaczcie jakie fajne", a to: "pilnujcie kulasa żeby nie rozrabiał na pokoju, on ma hasło do właściciela i może sobie czasem za dużo pozwalać"...... Chryste Panie ! kulas kulas kulas i kulas. Odchodzimy kilka metrów od straganu co by zapalić fajure (nawet mój chłopiec choć niepalący nie odmawia sobie zaszczytu jarania z kulasem), monolog dotyczący kulasa trwa. Zero pytań w rodzaju "Jak spędziliście wakacje?"... Nic. Kulas i basta. Zrozumieliśmy po kilkunastu minutach, że równie dobrze możemy o tym pomówić na czacie, konwersacja jest wybitnie nizinna, odpowiadamy grzecznie na pytania dotyczące kulasa. Myślę sobie: "kurważ mać - czy ona mnie ma za kompletnego idiotę?". Na wszelki wypadek zadaję jej pytanie czy wyglądam jak pedał, ale stanowczo zaprzecza:) Mówi, że jestem fajny i to samo mój chłopiec. Wypada kończyć przedstawienie, ale CHWILECZKE! CO Z OBIECANYMI NIESPODZIANKAMI????????????? Ja tam mało subtelny jestem i walę z grubej rury: "a niespodzianki????" - a izka już się przeciska pomiędzy swoimi klientami (trzeba przyznać, że tam u niej można kupić miłe pamiątki) już grzebie w ogromnym kartonie! Podaje nam śliczne (kurwa akurat!) muszle! Dziękujemy za wisiorki do kluczy, którymi również chciała nas uraczyć (co za dużo to i nina nie zeżre). Chciałem napisać jeszcze, że jak się pochylała do kartonu z muszlami, to się jej spodnie obsunęły i uraczyła nas widokiem rowka:) ale chyba sobie odpuszczę informowanie o tym. Żegnamy się i oddalamy czym prędzej.. Przez dłuższą chwilę nic nie mówimy... Misja zakończona.


Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad Sad

PS - w pociągu okazuje się, że muszla którą mi wręczyła była pęknięta w środku i miała ułamane dwa rożki Razz Czyżby do licha świadomie mi taką wybrała? A niech to szlag! Mój chłopiec dostał taką śliczną (i nie chciał się zamienić - świń). Razz

Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea

Ważne! Czatowniku! Jeżeli jesteś celem agresji tej kobiety i puszczają Ci nerwy na czacie - uwierz mi, że NIE MASZ POWODU. To jest po prostu starsza pani, z bardzo przeciętną urodą i cieniutką charyzmą! NIE DENERWUJ SIĘ WIĘCEJ - ONA NIE JEST TEGO WARTA.



Troll_



Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked


lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol! lol!


affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid affraid


Wkleił stały bywalec w pokoju gay_pl - Izka zgadnij kim jestem Question Question Question Question Question Question Question Question Question

Poezji_Milosnik

Posts : 128
Join date : 2011-11-21

View user profile

Back to top Go down

Re: WAKACYJNY KOSZMAR czyli SPOTKANIE NA STRAGANIE !!!

Post  barabasz on Fri Dec 30, 2011 12:39 am

Przecież ona nie zgadnie! Laughing Co strzeli, to pudło bounce Bo strzela na oślep! Kompletnie nie ma wyczucia tego, co się wokół niej dzieje... Brak jej też inteligencji, którą zastępuje arogancją. Mam nadzieję, że gdy pozna prawdę, to szlag ją trafi! Twisted Evil

Trollu, mam nadzieję, że ta trauma jednak kiedyś minie... Crying or Very sad Doskonale Cię rozumiem. Tak skrajne przeżycie MUSI odcisnąć piętno na psychice. Ten ohydny rów wyłażący spod za luźnych spodni, ta pospolitość w wyglądzie, ta prymitywna rozmowa... A przede wszystkim to ogromne rozczarowanie - zero charyzmy, dno mentalne i estetyczne. To naprawdę mógł być szok dla organizmu.

Przekonałeś mnie: taka miernota nie jest godna zainteresowania i uwagi. A już na pewno jakichkolwiek emocji. Obiekt wyłącznie do lekceważącego obśmiania...


cofka cofka cofka cofka cofka cofka cofka cofka cofka cofka


Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
(Marek Tulliusz obracał się w grobie)
łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu

Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek

Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku

który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby
za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa



(Zbigniew Herbert, Potęga smaku)

barabasz

Posts : 149
Join date : 2011-10-18
Location : Tworki

View user profile

Back to top Go down

View previous topic View next topic Back to top


 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum